Wiadomości

Najpierw ukradł, a potem przyjechał oddać

Data publikacji 04.03.2026

Policjanci z referatu ds. wykroczeń tarnogórskiej komendy ustalili, kto stoi za kradzieżą roweru, do której doszło w grudniu ubiegłego roku. Teraz sprawcę czekać będzie sprawa w sądzie, gdzie grozić mu może grzywna, a nawet areszt.

W połowie grudnia ubiegłego roku do tarnogórskich policjantów zgłosiła się jedna z mieszkanek miasta, która zgłosiła, że ktoś zabrał spod jej bloku przy ulicy Wyspiańskiego rower wraz z siodełkiem dla dziecka. Od tamtej pory mundurowi prowadzili szereg czynności, aby ustalić, kim jest złodziej.

Kluczowe w całej sprawie okazały się nagrania z kamer monitoringu w pobliżu miejsca kradzieży, który zarejestrował mężczyznę. Sprawca zabrał tamtego dnia spod budynku rower warty kilkaset złotych i zapakował go do swojego pojazdu, a następnie odjechał w nieznanym kierunku. Mundurowi w kolejnych tygodniach ustalili, kim jest i skontaktowali się z nim telefonicznie.

W zeszłym tygodniu w komendzie zjawił się 52-letni mieszkaniec Sosnowca wraz z rowerem i przyznał się do kradzieży. Policjantom tłumaczył, że rower zabrał, bo wyglądał na porzucony.
Rower trafił z powrotem do właścicielki, a sprawą złodzieja zajmię się teraz sąd, który może mu wymierzyć karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Powrót na górę strony