Podawał inne dane, bo chciał uniknąć konsekwencji…
Tarnogórscy wywiadowcy zatrzymali w ubiegłą sobotę mężczyznę, który złamał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Ponadto był poszukiwany przez tarnogórską prokuraturę, a jego samochód nie był dopuszczony do ruchu i nie miał obowiązkowego ubezpieczenia. Teraz o jego dalszym losie ponownie zdecyduje sąd.
W sobotę po godzinie 19.00 wywiadowcy patrolowali ulicę Pyskowicką w Tarnowskich Górach. Wtedy zauważyli samochód osobowy marki Daimlerchrysler. Pojazd ten zwrócił ich uwagę, bo mieli przypuszczenia, że za kierownicą siedzi mężczyzna, który może łamać sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Gdy zatrzymali go do kontroli, ich podejrzenia się potwierdziły.
Od początku kontroli kierujący tym pojazdem zachowywał się bardzo nerwowo, a dane, które podawał wywiadowcom, nie były jego. Po chwili jednak przyznał się, że celowo wprowadził ich w błąd, podając dane brata, bo bał się konsekwencji, które go czekały. A tych konsekwencji, jak się chwilę później okazało, czekać go będzie sporo.
Po sprawdzeniu jego prawidłowych danych w policyjnych systemach, okazało się, że 48-letni tarnogórzanin był poszukiwany przez tarnogórską prokuraturę do ustalenia miejsca pobytu, a także złamał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, który w 2017 roku orzekł wobec niego tarnogórskich wymiar sprawiedliwości. Dodatkowo pojazd, którym podróżował, nie miał aktualnych badań technicznych, a także opłaconej obowiązkowej składki ubezpieczenia OC.
Dalej już nie pojechał, a teraz czekać go będzie wizyta w sądzie, gdzie odpowiadać będzie za złamanie zakazu, wprowadzenia policjantów w błąd co do danych osobowych i kierowanie pojazdem niedopuszczonym do ruchu. Sprawą braku obowiązkowego ubezpieczenia zajmie się natomiast Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Za przestępstwo grozić mu może do 5 lat więzienia.
