Wiadomości

Chcieli uniknąć kontroli drogowej - wjechali w ślepą uliczkę

Data publikacji 02.03.2021

Mowa o kierowcy opla, który na widok policyjnego radiowozu wjechał w boczną uliczkę. 24-latek nie spodziewał się, że na końcu tej drogi znajduje się tylko cmentarz. Kierowca nie miał prawa jazdy, samochód ubezpieczenia, a pasażerem był... poszukiwany mężczyzna.

Tak zaczęła się historia dwóch mężczyzn z Bytomia, którzy podróżowali Oplem Astrą i zostali zatrzymani do kontroli drogowej przez policjantów z tarnogórskiej prewencji.

Wczoraj tuż przed północą policjanci patrolowali miasto. W pewnej chwili, na widok radiowozu, kierowca samochodu jadącego z przeciwnego kierunku gwałtownie skręcił w boczną uliczkę. Takie zachowanie wydało się podejrzane policjantom i postanowili zatrzymać kierowcę opla do kontroli drogowej. Mundurowi nie musieli się śpieszyć bowiem uliczka, w którą nerwowo skręcił mężczyzna, była ślepa, a na jej końcu znajduje się tylko cmentarz. 24-latek siedzący za kierownicą opla drogę miał już tylko jedną – prosto do policyjnego radiowozu.

Stróże prawa przystąpili do kontroli. Po sprawdzeniu danych personalnych osób będących w pojeździe, szybko wyszło na jaw, że na fotelu pasażera siedział poszukiwany mężczyzna. 33-latek z Bytomia był poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Gliwicach celem doprowadzenia do aresztu. Za przestępstwa, których się dopuścił, mężczyzna w celi spędzi najbliższy rok.

Kierowca opla też nie był bez winy. Nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami, a stan techniczny samochodu, którym się poruszał, pozostawiał wiele do życzenia. Policjanci ustalili, że auto nie miało ubezpieczenia. Przednia szyba była pęknięta, opony były w różnych rozmiarach, a akumulator nie był przymocowany do elementów konstrukcyjnych pojazdu.

Samochód odholowano na parking. Jego 24-letni kierowca odpowie za szereg wykroczeń. 33-latek trafił do policyjnej celi, a stamtąd do aresztu, w którym spędzi najbliższy rok.